"[...] miłość po prostu jest. Bez definicji. Kochaj i nie żądaj zbyt wiele. Po prostu kochaj." - Czarownica z Portobello
Ola
Medytacja: Powtarzanie imienia Boga w samolocie - można powiedzieć, że jest to Japa, jak mówi Mother Meera?
Miałyśmy niezwykłe przeżycie rano.
Przez 4 dni darshanów pogoda była piękna - 20 stopni i słońce a w dniu pieszej wyprawy nad Lahnem nawet panował upał! Dzisiejszej nocy, około 4 obudziło mnie wycie wiatru i deszcz! Lał strugami, rozpętała się burza, myślałam, że już nie zasnę. Rano faktycznie niebo było zasnute chmurami i siąpił czasami lekki deszczyk. Samochód, który woził nas przez te cztery dni już czekał na bagaże i oto się okazało, że... totalnie nie odpala - nie działa ani trochę elektryka.
Zaczęłyśmy go toczyć po ulicy w dół - ni chuchu - ani drgnie. Jako, że tam są okrutne spadki scykałyśmy się, że jak go stoczymy z góry to nie będzie bata wtoczyć go z powrotem więc wpakowałyśmy się w boczną uliczkę i tam go próbowałyśmy podtaczać, aż do momentu podjazdu pod górkę - wówczas auto oświadczyło, że jest całkiem kaputt - nawet nie kaszlało a elektroniczne hamulce w ogóle nie działały. Tak męczyłyśmy się z kwadrans aż w pewnym momencie w naszą uliczkę tej sennej wioski, liczącej chyba z 500 mieszkańców skręcił samochód dostawczy i wyskoczył z niego rosły młodzian i spytał się, o co chodzi, co nie odpala. Zrobił rekonesans, sprawdził, że palą się jeszcze kontrolki, po czym pomógł nam popchać pod górę i przygotował auto do stoczenia po karkołomnym stoku - auta z hamulcem wyłącznie ręcznym! Wreszcie stwierdził, żeby mu dać kluczyk i lekko go podepchać, po czym jak wąż lekko stoczył się na dół bez hamulców odpalając przy okazji silnik! Anioł!
Ale co za wyładowania musiały powstać z naszych energii, że auto z wymienionym akumulatorem odmówiło posłuszeństwa?
No hay comentarios:
Publicar un comentario