miércoles, 21 de noviembre de 2012

Nasze własne refleksje 21.11.2012

Ola
Jeszcze dbam o ten koor, a przecież może niebawem wszyscy będiemy jednym i nie trzeba będzie się odróżniać?
Z tych symptomów wzniesienia najbardziej czuję dezorientację, depresję, niemoc. Często wydaje mi się, że świat jest odpychający, lub, że zawsze będę tkwiła w tej samej beznadziejnej historii. Przebłyski nadziei mieszają się z poczuciem beznadziejności i niemocy. Nie czuję też podniecenia czy lepiej powiedziawszy podekscytowania, jakie mi towarzyszyło różnym sprawom. Biegłam na 10 km z Pedrem parę dni temu i można powiedziec, że pobiłam swój rekord o minutę (przy takich czasach nie jest to trudne) a mimo to jakby radość biegania ze mnie uleciała. 
Medytacja: Wczoraj zrobiłam pełną medytację Kundalini wg Osho. Uleciała ze mnie taka ilość gęstych energii, że szok. Dzisiaj poprawiłam medytacja dynamiczną, ale w czasie swobodnego tańca poszłam już przyrządzić do kuchni zapiekankę, bo ileż można na głodnego (a medytację należy robić na głodniaka).

W Madrycie zaczyna się pogoda zimowo-jesienna, drugi dzien jest zachmurzony. Jeszcze przedwczoraj opalałam się na szczycie Carrefoura - o tak, słońce daje kopa! 
A na razie ściskam i zdjęcie słonecznego poranka z września w Madrycie:



No hay comentarios:

Publicar un comentario