Dzisiaj cały dzień zwiedzania i chodzenia po przepięknym mieście, stolicy Cantabrii A raczej po polsku Kantabrii). Nazywa się Santander.
Mało kto wie, jak piękne są wybrzeża Mar Cantabrico, czyli Atlantyk na północy Hiszpanii. Może dlatego, że turystyka masowa tam nie dotarła, tam jest turystyka z klasą dla ludzi z grubszym nieco portfelem, niż w Benidormie :)
A obcokrajowców jest mnóstwo.
Kilka zdjęć (nie moich, gdyż nie mieliśmy aparatu).
Najbardziej charakterystyczna sylwetka przy plaży Sardinero: kasyno Santander.
Zbliżenie i co widzimy? Jaka flaga powiewa nad wejściem?
Pełno tu musi być Polaków...
Ale nie, te barwy to barwy narodowe a raczej krajowe Kantabrii.
Plaże są przepiękne i z pięknymi widokami
Cypelek ze skałkami i widokiem na półwysep Magdalena, parkowo-zamkowy z bajecznymi widokami
Tak właśnie na wysepce
I jeszcze zamek, który ponad trzydzieści lat temu król sprzedał razem z półwyspem miastu
Laratenka na półwyspie
Portowi chłopcy, którzy kiedyś siedzieli na nabrzeżu i kiedy przechodnie wrzucali monety wszyscy wskakiwali, żeby je wyłowić.
Wyruszamy statkiem zobaczyć zatokę Santander (Bahia Santander) jeżeli zwrócisz uwagę to zauważysz, że w każdym porcie lub miejscowości plażowej jest hotel Bahia.
Tu oczywiście też, ale myśmy wybrali nocleg wiejski :)
Do jutra!
No hay comentarios:
Publicar un comentario