martes, 31 de mayo de 2011

Domingo, el 29. de mayo 2011

Ola
Dziś: Dalej zwiedzamy Santander - i mała wycieczka po okolicach. 


Wszak te okolice to perełka, jak u nas Beskidy, trudno powiedzieć. Gdzie się nie ruszysz to warto wysiąść z auta i poobserwować otoczenie. 


Dzisiaj wyprawa na przylądek Cabo Mayor z latarnią 





i małej wioski Comillas, znanej z Kaprysu Gaudiego - Capricho de Gaudi



i konwentu cysterskiego, do którego nie weszliśmy - nawet do ogrodu bo nie zwiedza się go w niedziele. Dość powiedzieć, że lubiąski jest większy. W każdym razie wygląda o wiele bardziej imponująco i jest to argument, aby mieć własny aparat przy sobie.



Jest jeszcze zameczek z małym kościółkiem.
A wszędzie cisza... jeżeli nie liczyć małej pizzerii i baru na dole.





I samo miasteczko - stanowi jeden z punktów na drodze do Santiago de Compostella.
Może by się wybrać pieszo ze 100 km?





Na koniec tego dnia typowy, kantabryjski widoczek.
Uściski

No hay comentarios:

Publicar un comentario